niedziela, 22 lipca 2012

Rozdział 3.

Jeden z mężczyzn rozwiązał mi ręce, i posłusznie wysiadłam nic nie mówiąc. Popatrzyłam na dziewczynkę, zdawała niczym się nie przejmować. Nie krzyczała,nie zadawała pytań. Nieznajomi panowie zaprowadzili nas do małego Hotelu "Pod różą". Zaprowadzili nas do ostatniego pokoju na 2 piętrze. Następnie kolega Steva wytłumaczył nas zam który pokój będzie nasz,zagroził jakichkolwiek ucieczek lub hałasowania. Powiedział też że zaraz dostaniemy coś do jedzenia. Dziwny tok myślenia, ale kolega kierowcy jak na porywacza był całkiem "miły". Usłyszałam jeszcze trzask drzwiami i brzdęk kluczy i zostałyśmy same w pokoju.
- Nie bój się. Jack jest całkiem miły. Troszczy się o nas. Gorzej ze Steviem, go nie wolno denerwować.Sama zobacz. - tajemnicza dziewczynka pokazała mi wielką ranę nad prawym okiem, oraz zakrwawione strupy i blizny na rękach.
Następnie Lilian, Lili opowiedziała mi o sobie. Okazało się że ma tylko 10 lat. Jej ojczym jest bogatym biznesman'em. Porwali ją a raczej teraz już nas dla okupu i zemsty. Zemsty na moim ojcu. Zlecili porwanie mnie jakimś kolesiom za kase. Niestety oni zamiast porwać mnie porwali właśnie Lili. Kiedy porywacze się o tym dowiedzieli szef Steva i Jacka. Kazał zabić Lilian. Lecz kiedy jednak dowiedzieli się że dziewczynka pochodzi z bogatej rodziny, postanowili porwać też i ją. Oczywiście zemsta na moim ojcu cały czas była aktualna i porwali mnie tak jak planowali. Lili wie też że szukają na we wszystkich stanach, ale niestety mają mało informacji aby przynamniej narazie nas namierzyć. Porwał nas dość słynny gang Projekt Manualy złożony z 5 bandziorów. 1 złapano w tamtym roku kiedy okradali bank.Drugiego postrzelono. 3 pozostałych właśnie nas porwało. Steve i Jack to jednak był mały orzech do zgryzienia. Ich szef podobno nad nikim się nie lituję.Planują okup, za kilka milionów od każdego ojca.
- Co?? To jakaś pomyłka. Mój ojciec..na pewno nie ma tylu pieniędzy. Zresztą skąd w ogóle znał by takich ludzi.!
Byłam przerażona. Nie wiedziałam co robić. Bałam się cokolwiek zrobić ale bałam się też tego co mnie może spotkać.
- I jeśli ojcowie zapłacą wypuszczą nas tak ?  - zapytałam.
Westchnęła. -  Nie wiem. Ale mało możliwe..Za dużo wiemy i możemy się dowiedzieć..oni nie dadzą się tak łatwo. Możliwe że nas zabiją.
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Jeszcze wczoraj byłam zwykłą nastolatką mieszkającą w Seattle. Której największym problemem było co ubierze na następny dzień, lub czy przytyła. Miałam plany na przyszłość, chciałam zostać prawnikiem. Pomagać ludzią, mieć rodzinę. A dziś...nie wiem ile dni lub godzin zostało mi do końca życia.

1 komentarz: